Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby
Szanowny Użytkowniku,
Zanim klikniesz 'Przejdź do serwisu', prosimy o przeczytanie tej informacji.
Zgodnie z art. 13 ust. 1 ogólnego rozporządzenia o ochronie danych osobowych z dnia 27 kwietnia 2016 r. (RODO), informujemy, iż Państwa dane osobowe zawarte w plikach cookies są przetwarzane w celu i zakresie niezbędnym do udostępniania niektórych funkcjonalności serwisu. W przypadku braku zgody na takie przetwarzanie prosimy o zmianę ustawień w stosowanej przez Państwa przeglądarce internetowej.
Administratorem Pani/Pana danych osobowych jest GO-MEDIA, z siedzibą ul. Stanisława Betleja 12 lok 10, 35-303 Rzeszów, VAT-ID: PL792-209-42-66.
Podanie danych jest dobrowolne ale niezbędne w celu świadczenia spersonalizowanej reklamy oraz dostępu do niektórych funkcjonalności serwisu.
Posiada Pani/Pan prawo dostępu do treści swoich danych i ich sprostowania, usunięcia, ograniczenia przetwarzania, prawo do przenoszenia danych, prawo do cofnięcia zgody w dowolnym momencie bez wpływu na zgodność z prawem przetwarzania, wszelkie wnioski dotyczące wskazanych powyżej praw prosimy kierować na adres email: gomedia@interia.pl.
dane mogą być udostępniane przez Administratora podmiotom: Netsprint S.A., Google LLC, Stroer Digital Operations sp. z o.o., w celu prowadzenia spersonalizowanej reklamy oraz dostępu do niektórych funkcjonalności serwisu.
podane dane będą przetwarzane na podstawie zgody tj. art. 6 ust. 1 pkt i zgodnie z treścią ogólnego rozporządzenia o ochronie danych.
dane osobowe będą przechowywane do czasu cofnięcia zgody.
ma Pan/Pani prawo wniesienia skargi do GIODO gdy uzna Pani/Pan, iż przetwarzanie danych osobowych Pani/Pana dotyczących narusza przepisy ogólnego rozporządzenia o ochronie danych osobowych z dnia 27 kwietnia 2016 r.
klikmapa.pl
Depresja


Depresja

11:23:24 18/07/2019

Niedawno miałam okazję na youtube zobaczyć filmik chrześcijanina mówiący o tym jak Bóg potrafi uwolnić z depresji. I co zrobić by ponownie w depresję nie wpaść. Komentatorzy - jak to zwykle w tym świecie bywa - oblali hejtem cały film, a najbardziej osobę która się wypowiadała. Zastanawia mnie jak mogli się wypowiadać na jakiś temat, że coś nie działa, nie doświadczając tego?

Jakieś 5-6 lat temu zachorowałam na nerwicę lękowo-depresyjną. Oczywiście poszłam do psychiatry. W sytuacji gdy na prawdę czujesz się przyparty do muru, bez wyjścia, łapiesz się czego tylko się da. Dostałam cudowny lek, który na szczęście już po kilku miesiącach zaczął dawać upragnione efekty. Depresja zniknęła. Właściwie było jeszcze lepiej - wszystko miałam w czterech literach. Ktoś umarł? Komuś coś się stało? Strata pracy? Kogoś zraniłam? Trudno, życie. Lęki wyparowały. Co jakiś czas pojawiał się tylko lekki, zdrowy stresik i tyle. 2 lata "jak w raju". Ostatecznie sama odstawiłam lek, gdy zauważyłam, że ranię ludzi i zamieniam się w robota. Wtedy każdemu bym poleciła psychiatrę, twierdząc, że bez leku nie można wyjść z depresji i lęków.

Czy przez te 2 lata próżnowałam? Nie do końca. Zadawałam sobie pytania: dlaczego nie mam doła? Co się zmieniło, że potrafię nagle funkcjonować, wszystko jest takie oczywiste i ma sens? Nawet poznałam odpowiedź. Wszystko zaczyna się, gdy człowiek za dużo myśli. Też za dużo myślałam, roztrząsałam, kombinowałam, próbowałam ugryźć różne tematy na różne sposoby. Fanatycznie myśląc o tych samych sprawach. I co mi to dało? Nakręcanie się. Gdy pojawiała się smutna myśl, zamiast ją odrzucić, to ją oswajałam. Zaczynałam się z nią całkiem fajnie kumplować. Gdy pytałam siebie o sens życia co wtedy uważałam i jeszcze przez długie lata później? Że sensem życia jest miłość faceta! Każda nieudana próba związku była napędem do myślenia o braku sensu życia. Ojciec na każdym kroku mi mówił, że jestem nic nie warta. Każdą uwagę negatywną innych ludzi traktowałam bardzo poważnie! I... po co? Zamiast przeciwstawić się w samej sobie temu wszystkiemu, karmiłam się tym jako pewnik. Gdy słowa w mojej głowie - które teraz jasno uważam za podszepty szatana - zaczęły mówić o mnie źle, przyjęłam je do siebie jako realny osąd samej siebie. Takie niby trzeźwe myślenie, nie narcystyczne. I dokąd mnie to zaprowadziło?

Po lekach jeszcze miałam upadki, ale po chrzcie wszystko odeszło jak ręką odjął. Myślałam, że to wszystko, że teraz będzie tylko lepiej. Ale dałam znów się wrobić jak małe dziecko, bo zamiast skupić się na Bogu, skupiłam się na sobie, swoich odczuciach, zrozumieniu emocji, nadanie im sensu. Efekt? Nawrót depresji. Dość silny. W Piśmie Jezus powiedział jasno:

"Potem Jezus znalazł go w świątyni i powiedział do niego: Oto wyzdrowiałeś. Nie grzesz więcej, aby nie przydarzyło ci się nic gorszego"

Ewangelia Jana 5:14

Co ja takiego zrobiłam? Gdy pojawiły się złe myśli, negatywne, na początku takie standardowe jak każdy miewa , olałam je. Pozwoliłam im się rozgościć. Im częściej się pojawiały to ja polałam im kawy,udostępniłam wszystkie pokoje i pozwoliłam robić co chcą, chociaż nie były u siebie. Właściwie nawet nie walczyłam z nimi. Zaakceptowałam jako moje odczucia, właściwe i jak najbardziej w porządku, umiałam wytłumaczyć sobie myśli samobójcze i leżenie całymi dniami w łóżku. Nie walczyłam. Poddałam się walkowerem, dając sobie zrozumienie i akceptacje takiej kolei rzeczy.

Przyszła prawda i prawda mnie wyzwoliła. Zrozumiałam swój błąd. Swoją głupotę. To że odcięłam Boga od pewnych spraw, że chciałam po swojemu. Że miało być niewinne zwrócenie na siebie uwagi, a skończyło się prawie tragicznie. Odwróciłam się do Boga, odrzuciłam złe myśli, powiedziałam "dość". Modlitwa, uwielbienie, czytanie Pisma.

Ale czy ktoś w to uwierzy? Nie wiem. Ludzie lubią być ofiarami. To daje przyzwolenie na zatrzymanie się, patrzenie w punkt, marnowanie czasu. Mimo bólu psychicznego który jest niemalże odczuwany fizycznie. Jakieś skłonności sadomasochistyczne powodują, że wierzymy, że dzięki temu coś uda nam się osiągnąć. Ale co? Stratę czasu? Brak szacunku do siebie? Większy dołek? Samobójstwo? To jest rozwiązanie? Mając myśli samobójcze polecam zobaczyć filmy na youtube z świadectwem osób, które zmarły i trafiły do piekła. Nie masz pewności - nawet jak nie wierzysz - co jest po drugiej stronie. Co Cię czeka. Czy warto ryzykować całą wieczność? To, że ból który teraz czujesz jest kropelką w morzu w porównaniu do tego co możesz czuć przez całą wieczność?

Rozmyślamy nad tym co będzie jutro, za rok, 10 lat. Przejmujemy się za co zrobić remont, jak zrobić posiłek, w co się ubrać, jak zrobić na kimś wrażenie, co o nas pomyślą inni. Ale jakoś niewiele osób się zastanawia co z tego wszystkiego będzie warte po śmierci? Jakie znaczenie będzie miało co powiedział ojciec, były mąż, siostra? Kto coś zrobił? Padnie pytanie co Ty z tym zrobiłeś? To był powód Twojego poddania się? Osoby, która została wykorzystana przez szatana, by Cię zniszczyć - myślisz, że szatana zmartwi Twoja depresja? Załamanie? Na samobójstwo się całkiem ucieszy. Kolejny potencjalny wojownik Boga umrze. O to chodzi. O zatracenie każdej Duszy. O to by jak najmniej ludzi zostało zbawionych.

Wiem, że przy depresji ciężko jest pozytywnie myśleć. Cieszyć się deszczem czy słońcem. Posiłkiem, kimś kto się odezwie, jak mamy gorszy dzień. Docenienie każdego najmniejszego drobiazgu. Psem który się cieszy na nasz widok, zakwitniętym kwiatem, głupią promocją w sklepie akurat na coś co lubimy lub mieliśmy upatrzone od dawna. Uśmiechem obcej osoby do nas, cieszącym się dzieckiem. Wierzę, że te drobiazgi przesyła nam Bóg. By Go dostrzec, Jego dzieło, by ciesząc się drobiazgami zapomnieć o tym co nas smuci.

Życzę Wam takiego poznania Boga. Dostrzegania Jego cudów, błogosławieństwa na każdy dzień. Jego nieskończonej, bezwarunkowej miłości, którą nas otacza i która nigdy się nie kończy.

Amen



Blizejwiary

[Powrót]